Strajk kobiet

Dziś wypada „Czarny protest”, czyli strajk kobiet przeciw nowemu projektowi ustawy antyaborcyjnej, na wzór kobiet z Islandii, które 40 lat temu wyszły na ulice, by domagać się dla siebie równych praw pracowniczych.
Nie będę się tu wypowiadać na temat aborcji, moje stanowisko to żadna tajemnica, poza tym, inni już zrobili to lepiej*.

Interesuje mnie raczej sam pomysł takiego strajku. Myślę, że jednodniowe „wolne” wszystkich kobiet dobrze by naszemu społeczeństwu zrobiło. Wyborcza opublikowała filmik obrazujący, co by się mogło stać, gdyby ten strajk doszedł do skutku, o tu:
http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/10,88991,20771442,czarny-poniedzialek-ogolnopolski-protest-kobiet-co-by-sie.html#MegaMT .

Gazeta jednak niewystarczająco działa na wyobraźnię. Wspomina o paraliżu szpitali, szkół, branży finansowej, hotelarskiej i gastronomicznej. To za mało. Pozwolę sobie przeprowadzić eksperyment myślowy i spróbuję pokazać, jak prawdopodobnie wyglądałby taki dzień.

  1. Dzieci. Większość pracowników szkół, żłobków i przedszkoli to kobiety. Jeśli nauczycielki i opiekunki nie pracują, to nie można zostawić dziecka w placówce. Matka tego dziecka również odmawia zajęcia się nim, a więc ojciec musi zabrać pociechę do pracy. Tam ma dwie opcje: przygotowanie jakiejś przestrzeni dla dzieci, albo opieka rotacyjna. Przy czym w pierwszym przypadku i tak ktoś musi raz na jakiś czas rzucić na dzieci okiem, żeby sobie nie zrobiły krzywdy; co jeszcze bardziej zmniejsza produktywność. W przypadku nastolatków, można ich nie pilnować, ale wypadałoby znaleźć dla nich jakieś zajęcie i nakarmić.
  2. Jedzenie. Żona obiadu nie zrobi, mężowi pozostają więc własne umiejętności lub wyjście do restauracji. W pierwszym scenariuszu musi iść po zakupy. Co mu się nie uda, bo panie kasjerki strajkują i nie ma komu zeskanować artykułów. Ewentualnie poczeka w baaaaardzo długiej kolejce do kasy, którą obsługuje mężczyzna. Na szczęście jest też druga opcja – restauracja. Ale i tu rozbijamy się o brak kelnerek i kasjerek. Większość knajp jest prawdopodobnie zamknięta, a jeśli nie, to znów – trzeba bardzo długo czekać.
  3. Rozrywka i kultura. Wspomniałam o nastolatkach i zajęciach dla nich. Można na przykład wysłać do kina. Tyle że nie da się kupić i sprawdzić biletu, bo kasjerki i sprawdzaczki biletów strajkują. Można iść do teatru na monodram znanego aktora. O ile uda się kupić bilet. Można iść do muzeum. O ile uda się kupić bilet.  Wierzący może iść do kościoła, ale katolicka msza trwa maksymalnie godzinę. Można iść do biblioteki, ale nie da się wypożyczyć żadnej książki, bo pracownic nie ma. Pozostaje chyba jedynie spacer.
  4. Usługi. Załóżmy, że mężczyzna (kobiety, jak już ustaliliśmy, nie robią tego dnia nic) ma coś pilnego do załatwienia w banku. To również mu się nie uda ze względu na nieobecność pań z okienka. Zakupów kosmetycznych, odzieżowych, obuwniczych, rozrywkowych nie zrobi, bo nie ma pań ekspedientek. Jeśli będzie miał problem z internetem, nie zadzwoni na infolinię, bo operatorki nie pracują (albo będzie dużo dłużej niż zwykle czekał na odebranie telefonu). W dowolnym urzędzie również rozbije się o brak pracownic.
  5. Szpitale. Bez pielęgniarek właściwie przestają funkcjonować. Mężczyźni muszą sami opiekować się chorymi. Co więcej,  nie da się nawet zarejestrować. Pani telefonistka strajkuje.
  6. Miejsce pracy. Pracuję w stereotypowo męskim zawodzie. W moim zespole tylko 16% to kobiety, a to i tak sporo. Jakieś 90% zatrudnionych u nas ludzi jest płci męskiej. Można ulec pokusie myślenia, że moja firma nie odczułaby strajku kobiet. To błędne założenie. Brak kobiet oznacza brak pań sprzątających. Nikt nie opróżnia więc koszy na śmieci. Nikt nie myje naczyń, leżą sobie w umywalce. Naprawdę, wolę sobie nie wyobrażać, jak brudna byłaby kuchnia. Toalet też nikt nie czyści. Na obiad nie da się iść, bo dziewczyny obsługujące stołówkę zostały w domu. Recepcja jest sparaliżowana. Dział kadr nieobecny. Dział finansów nieobecny. Tak, nawet moją bardzo męską firmę zabolałby jeden dzień bez kobiet.
  7. Inne. Gazety nie wychodzą. Hotele mają bardzo utrudnione zadanie (brak recepcjonistek i sprzątaczek), centra finansowe są pozamykane. Spora część biznesów pozamykana. Panuje chaos. Tak, wiem, że przesadzam, ale wydaje mi się, że wcale nie jest to aż tak wielka przesada.

Mogłabym kontynuować, ale wydaje mi się, że wystarczająco obrazowy scenariusz przedstawiłam. Na Islandii strajk był możliwy, to państwo ma w tej chwili tyle mieszkańców, co większe polskie miasto, a kobiety w większości miały etaty. U nas taki protest jest, oczywiście, nierealny, przynajmniej nie bez oficjalnego wsparcia związków,  państwa (tu wybuchłam śmiechem) lub innego organu gwarantującego, że kobieta, która tego dnia nie pojawi się w pracy, tej pracy nie straci. Nie mniej jednak uważam, że bardzo dobrze by to  nam zrobiło. Może w końcu polskie społeczeństwo zaczęłoby szanować każdą pracę, także te nisko płatne i niewymagające wysokich kwalifikacji. Szkoda, naprawdę, wielka szkoda, że nie ma szans na coś takiego.

_____________________________

*Co do aborcji:

http://lekarski.blog.polityka.pl/2016/10/02/prolajferzy-tez-chca-zabijac-trzeba-to-wreszcie-powiedziec-otwarcie-i-przywrocic-proporcje-dyskusji

Wszystkie jesteśmy w zagrożonej ciąży

Krótka notka o aborcji

https://www.tygodnikpowszechny.pl/czy-w-imie-obrony-zycia-sejm-zepsuje-prawo-35773

https://www.tygodnikpowszechny.pl/inne-odcienie-czarnego-protestu-35910

https://www.tygodnikpowszechny.pl/boje-sie-mowiacych-w-moim-imieniu-33234

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s